Everest Base Camp Trek- Dzień 3

utworzone przez | Kwi 15, 2014 | Everest Base Camp Trek | 0 komentarzy

Namche Bazar 3440 m.n.p.m.

Ostatnia noc była dla mnie jakimś koszmarem. W ogóle noce tutaj, to koszmar. Prawie nie spałem, mimo iż dobiłem do stanu kiedy czułem się absolutnie wykończony. Męczyły mnie jakieś niezidentyfikowane wizje, jakby sny, choć na pewno nie spałem. W pokoju było zimno (około czterech stopni) i strasznie wilgotno. Ledwo oddychałem. Czułem się jakbym się dusił. Dopiero nad ranem udało mi się zasną na jakieś trzy godziny.

Wstaje ledwo, długo siedzę w śpiworze pijąc lodowatą wodę z butelki, która przestała noc przy łóżku. Próbuję jakoś poruszyć w sobie życie. Sprawdzam jak się mam… z chorobą lepiej, za to głowa napier**** jak „idź i nie wracaj”. Wsadzam do śpiwora ciuchy do ubrania, by nieco się zagrzały. Obmywam się wilgotną chusteczką i ubieram,  nie wychodząc ze śpiwora. Po śniadaniu, suplementach i przeciwbólowcu, dopakowuję plecak i  ruszamy w drogę. Pierwsze kroki w ciepłych promieniach słońca wyciskają ze mnie resztki chłodu nocy i czuję w sobie życie. Wchodzimy trzysta metrów wyżej na pobliskie „lotnisko”. Pas startowy charakteryzuję się wyłącznie tym, że względnie odgarnięto te większe kamienie na boki. Na końcu zbocza pojawia się czerwony
okrąg na długim kiju, a ja myślę „O, to coś nowego, takiego symbolu religijnego jeszcze tu nie widziałem”. Nic dziwnego że nie widziałem, bo po bliższych oględzinach okazuje się, że to nie żaden symbol, tylko okrutnie wyniszczony strzępek tego, co kiedyś było rękawem lotniczym. Wprowadza to nieco konsternacji, zważywszy na fakt, że oglądamy to miejsce w nadziei, że uda nam się tu wrócić w przyszłości i wystartować z tego lotniska przy projekcie skoku spadochronowego nad Everestem.  Widoki są absolutnie przepiękne, ale najbardziej cieszą mnie zbawienne efekty przewyższenia. ( Podczas aklimatyzacji wychodzi się w ciągu dnia wyżej, tak by pobudzić organizm do pracy i produkcji czerwonych krwinek, po czym na noc wraca się z powrotem na tę samą wysokość) Kiedy zeszliśmy z powrotem, poczułem się względnie w formie- pierwszy raz na tym wyjeździe. Teraz będzie już tylko lepiej, oby przetrwać noc…