Everest Base Camp Trek- Dzień 8

utworzone przez | Kwi 24, 2014 | Everest Base Camp Trek | 0 komentarzy

Gorak Shep 5160 m.n.p.m.

Ok… dziś jestem oficjalnie zrąbany jak koń po westernie! Nie pamiętam już pierwszej połowy dnia. Wicia przypomniała mi, że długo szliśmy po płaskim w dolinie polodowcowej a Później było długie podejście do Gorak Shep. Już ta część dnia była męcząca i pierwszy raz naprawdę wypatrywałem już celu dzisiejszej podróży. Pierwszy raz miałem tak, że odetchnąłem z  ulgą gdy zza załomu wyłoniły się niebieskie dachy  tutejszej osady. Obiad… ehh nie mam siły dziś pisać! Obiad zjedliśmy niepełnym składem. Część grupy wyszła na szlak później bo rano walczyli z migreną koleżanki.

Około godziny 13.00 wyruszyliśmy do Base Campu. Nie wszyscy, tylko ci którzy czuli się na siłach. Razem ze mną była nas siódemka. No i co napisać…? Było ciężko! W połowie drogi w tamtą stronę, już miałem wszystkiego dość! Powłóczyłem nogami ledwo odrywając je od ziemi. Gdy na drodze pojawiał się większy kamień, nie podnosiłem nad nim nogi tylko obchodziłem go na około- wydawało się to łatwiejsze i zużywało mniej energii. Częstotliwość potykania się (głównie o własne nogi) też znacznie wzrosła i nie wyobrażałem sobie drogi powrotnej. Dotarliśmy do Base Campu tak zmęczeni, że ciężko było o jakiekolwiek wzniosłości czy nawet zachwyt. Po prostu tam doszliśmy, zobaczyliśmy namioty ekip atakujących Everest oraz Ice Fall (lodowiec już nie tak okazały jak na zdjęciach i mapach z przed lat). Zrobiliśmy sobie zdjęcia a ja dodatkowo zrobiłem też fotę z logo partnerów: „YDstudio” oraz „Sunasu” którzy mnie wsparli i którym dziękuję… i już!

Dość szybko się zwinęliśmy i ruszyliśmy, wlokąc się z powrotem. Nie wpadłem nawet na to by wziąć stamtąd jakiś kamyk. Szczęśliwie Marek wziął jakiś „dodatkowy” i kiedy byliśmy już z powrotem w Gorak, podarował mi go. Dziękuję!  Całość drogi do Everest Base Camp i z powrotem zajęła nam ponad 4 godziny, poranny etap to ok. 3 godzin. Teraz w głównej hali większość ekipy zdycha. Mówiąc  większość mam na myśli tych, którzy nie wybrali się do Base’a. Nie mam głowy do pisania czegoś więcej. Uważam to za sukces, że w ogóle napisałem to co napisałem…