Everest Base Camp Trek-Dzień 9 cz.2

utworzone przez | Kwi 29, 2014 | Everest Base Camp Trek | 0 komentarzy

…Po szybkim śniadaniu ruszyliśmy w drogę powrotną. Ogromnie się cieszę, że się udało i tylko zaskakuje mnie jak szybko po tym rozpoczęła się nasza podróż w dół. W drodze po śniadaniu doznałem absolutnego kryzysu, ledwo szedłem, było mi zimno – aż mną telepało. Powłóczyłem nogami, jakby ważyły po sto kilo. Pierwszy raz w życiu udało mi się przysnąć idąc. Szedłem „na ogonie” kogoś od nas, wpatrzony w jego plecak i nagle obudziło mnie to, że opadła mi głowa…

Strzeliłem kolejny Power żel. Na postoju na herbatkę zasypiałem na siedząco i ciężko było ruszyć ponownie. Zaczęła mnie boleć głowa i na następnym postoju musiałem wziąć procha. Dziwne, bo wysoko czułem się świetnie, a niżej teoretycznie powinno być tylko lepiej. Widocznie zmęczenie bardziej daję się we znaki, niż pomaga mniejsza wysokość. Na następnym postoju kryzys mija i jestem w stanie jakoś iść. Bez większej frajdy i raczej na zasadzie „byle dojść” ale jednak. Zjadamy obiad i kiedy powinien nastać czas luzu… uświadamiamy sobie, że zbyt długo nie docierają tu dwie dziewczyny idące za nami. Dochodzi nawet przewodnik, który wraz z Andrzejem zszedł ostatni i okazuje się, że nie mijali dziewczyn od ostatniego postoju, mimo że one wyruszyły wcześniej. Dzielimy się na trzy zespoły, żeby ich szukać. Szczęśliwie szybko, bo po ok. trzydziestu minutach- odnajdują się. Lekko zboczyły z trasy, ale same trafiły z powrotem na szlak i nie było znaczącego zagrożenia.

Rozpakowujemy się i nieco przebieramy. Zasiadamy w sali głównej, część z nas przy kozie, w tym ja w klapkach i skarpetkach z notatnikiem i pisze…. I tak oto minął ten niezwykły i piękny dzień. Szliśmy dziś łącznie 8,5 godziny, pokonaliśmy 400 metrów w górę na Kala Patthar i 1400 schodząc do Pehriche. Plus dodatkowe sto pod górę w czasie schodzenia.

Zaczynam już nieco tęsknić za domem, trochę już czekam momentu kiedy zobaczę się z bliskimi na lotnisku…